Wracając motocyklem od rodziców i od rodzeństwa do domu – w drugim dniu długiego weekendu jadąc przez miasto – tuż przed jednym ze skrzyżowań – jadący przede mną samochód nagle zahamował. I ja gwałtownie zahamowałem i nie mogąc nic zrobić, by nie uderzyć w poprzedzający mnie samochód położyłem motocykl na lewą stronę.

To były chwile… delikatnie położyłem motocykl ważący 330 kg samemu nie przewracając się. Naraz zatrzymał się samochód przejeżdżający obok, otworzyła się szyba i kobieta siedząca w samochodzie w miejscu pasażera zapytała – czy pomóc? Odpowiedziałem – Pani z pewnością nie poradzi motocykla, ale jeśli Pan mógłby to byłbym wdzięczny. Mężczyzna wycofał samochód, włączył światła awaryjne, podszedł i wraz ze mną dźwignął motocykl. Podnieśliśmy go. Podziękowałem pomocnemu Panu, on odjechał, a ja… nie mogłem odpalić motocykla.

Zepchnąłem go z jezdni na pobocze i… zacząłem się zastanawiać co dalej. Obejrzałem motocykl na którym nie było, ani jednej kreski, ani jednej rysy, ani jednego wgniecenia. Zacząłem się zastanawiać jak to się w ogóle stało, że się nic nie stało. To Anioł – jak nic położył motocykl, a drugi Anioł przyszedł z pomocą go ponieść. Namacalnie doświadczyłem, że na drodze nie jestem sam, nawet w chwilach trudnych – nie jestem sam!

Na poboczu próbowałem odpalić motocykl, ale po kilku razach nic się nie udało. Otworzyłem neta i w wyszukiwarkę google.pl wpisałem – po położeniu motocykla nie chce odpalić. W odpowiedzi było napisane – Czujnik przechyłu (tilt switch): Wiele nowoczesnych motocykli posiada czujnik, który odcina zapłon lub pompę paliwa, gdy maszyna wykryje upadek. Czasami wymaga on zresetowania (wyłączenie i włączenie zapłonu lub postawienie motocykla do pionu na chwilę).

Wyłączyłem motocykl, wyjąłem kluczyk, odczekałem chwilę i… ponownie włożyłem kluczyk do stacyjki i… odpaliłem motocykl mogąc wrócić nim do domu.

Po raz kolejny doświadczyłem łaski Bożej, bezpieczeństwa Bożego, i Aniołów Stróżów, którzy czuwają, prowadzą, strzegą, i wyprowadzają z opałów. Dodam, że to że nic się nie stało i wszystko było dobrze i ze mną i z motocyklem to też zasługa – niewątpliwie – dusz czyścowych, za które staram się codziennie modlić. Skąd ta pewność? Bo One nigdy nie zostają dłużne, za nasze modlitwy!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here