Po prawie miesięcznych przygotowaniach, po zakończeniu pracy, którego finałem była uroczystość Świętych Piotra i Pawła, i po przyjściu upragnionego urlopu nadszedł czas na długo wyczekiwane wakacje!
Tegoroczny mój urlop jest nawiązaniem do zeszłorocznych planów – kiedy to zamiast wyruszyć samemu na szlak #CaminoPorto poszedłem wraz z kilkoma księżmi na #CaminoPrimitivo, które zakończyło się na #CaminoNorte2025.
W tym roku wróciłem do ubiegłorocznego pomysłu – i mimo obaw – postanowiłem wyruszyć na #CamioPorto2026 centrale.

Spakowany – tak, jak co roku w niewielki plecak – kupiony w ubiegłym roku (swoją drogą, bardzo się sprawdził) po zabraniu tylko niezbędnych rzeczy, które potrzebne są na kilka dni pielgrzymowania wyruszyłem w ostatnim dniu czerwca – 30 czerwca – wieczorem w drogę do Krakowa, by stamtąd 1 lipca o godz. 7:00 wylecieć w kierunku słonecznej Portugalii.
Niewielki – 35 litrowy plecak pomieścił w tym roku – 8 kg rzeczy, niezbędnych na pieszym szlaku.




























