Raz w tygodniu – co środa – w kaplicy Caritas diecezjalnej celebrowana jest Eucharystia dla pracowników i wolontariuszy tej kościelnej organizacji charytatywnej.

Od trzech miesięcy – jedna środa jest moją, że tak pozwolę sobie napisać, bo to właśnie w tym dniu – odpowiadając na prośbę pana dyrektora – przyjeżdżam, aby celebrować Eucharystię.

W piękną i słoneczną środę 20 maja – ostatnią środę wielkanocną – pojechałem na poranną Mszę świętą celebrowaną w kaplicy Caritas o godz. 8:00 rano moim czarnym rumakiem. Trzeba kraść takie chwile, kiedy kapłaństwo łączy się z pasją motocyklową, kiedy drogę do posługi i z posługi zamienić w radość przejazdu jednośladem.

Eucharystia w małym – kameralnym gronie i Słowo Boże, które zawsze jest adekwatne do osób i miejsca – Sami wiecie, że te ręce zarabiały na potrzeby moje i moich towarzyszy. We wszystkim pokazałem wam, że tak pracując, trzeba wspierać słabych i pamiętać o słowach Pana Jezusa, które On sam wypowiedział: „Więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu”».(Dz. 20).





























