Wczesnym popołudniem w niedzielę Wniebowstąpienia Pańskiego pojechałem do oddalonej o 58 km od mojego miasta niewielkiej miejscowości, aby zarejestrować wydarzenia diecezjalne związane z jubileuszem Domu Pomocy Społecznej prowadzonego przez diecezję.

Kiedy dojechałem na miejsce, zaparkowałem samochód, wyjąłem sprzęt, i kiedy już miałem udać się kościoła na nagranie patrzę, a z przedniego koła mojego samochodu powoli uchodzi powietrze. W głowie pojawiło się tysiąc myśli i pytanie co robić… z jednej strony za chwilę zaczynam medialną pracę, na dworze – zaczyna mżyć, pewnie się rozpada, do domu jakoś trzeba wrócić – a wcześniej zmienić oponę, ja w sutannie ubrany niedzielnie – co robić?

Ale jakoś Pan Bóg daje opanowanie. Poszedłem wykonałem pracę w świątyni. Włączyłem nagrywanie, a w zasadzie z emocji nie włączyłem nagrywania kazania i wyszedłem z kościoła, aby wymienić koło w samochodzie. W tzw. międzyczasie przyszła Pani, której zablokowałem samochodem wjazd na posesję, bo zjechałem a krawężnika na równe, by łatwiej było zmienić koło. Przeprosiłem za utrudnienia, zdjąłem sutannę, odkręciłem koło, wyjąłem zapas – znajdujący się w moim samochodzie pod podwoziem – lewarkiem podniosłem samochód, założyłem zapas, dokręciłem i… uspokojony wróciłem do kościoła, by… zobaczyć, że w emocjach nie włączyłem nagrywania i… kazanie biskupa się nie nagrało. O zgrozo! Bo przecież nie może być normalnie, a zawsze musi być coś, prawda?

Ale… koło wymienione, do domu dojechałem, pracę wykonałem i… ta sytuacja zmusiła mnie trochę do zmiany kół z zimowych na letnie, ale… po zimnej Zośce, to już tylko ciepłe dni – mam nadzieję, że będą. Więc następnego dnia – przy pomocy Chrześniaka pomagiera – zapakowałem opony i pojechałem do mechanika na wymianę opon z zimowych na letnie.

Tak zakończyła się przygoda… Kiedy wymieniałem koło w niedzielne popołudnie – przy siąpiącym deszczu podszedł do mnie pewien pan i uśmiechając się powiedział – i co księże, przygoda? Odpowiedziałem z uśmiechem, choć do śmiechu mi nie było – tak przygoda, czasem i tak bywa!




























