Chwilę po godzinie 4:00 rano wychodzę po cichu z alberqe i kieruję się w stronę miejscowości Caldas de Reis. Przede mną niewiele ponad 21 km. Jeśli idę 4 km na godzinę, to po ponad 5 godzinach będę na miejscu.

Wychodząc z miasta, które jeszcze śpi mijam murale o tematyce pielgrzymiej, kościółek z figurką św. Franciszka na fasadzie – na którego rękach siedzą sobie dwa gołębie i słupki informujące o szlaku przy których znajduję obrazek św. Treski od Dzieciątka Jezus.

Dziś szło mi się wyjątkowo trudno. Bardzo chciało mi się spać, nie mogłem opanować senności i do tego wszystkie bary na tym odcinku były jeszcze zamknięte stąd nie było gdzie napić się kawy, aby podźwignąć się w drodze. Zatrzymuję się na chwilę przy kościółku św. Benedykta, w którym choć pali się światło – jest zamknięty. Zatrzymuję się i na kilka chwil kładę się na ławce przed kościółkiem, i chwilę odpoczywam. Ta krótka regeneracja daje dużo więcej niż się spodziewałem.

Dalej idę przez niewielki park z rzeźbami pielgrzymów i pola, łąki i niewielki las.  Przechodzę przez mały mostek do którego przymocowano but pielgrzyma z życzeniem Buen Camino! Na duchu podtrzymuje uliczna tablica informacyjna – Santiago de Compostela – 40 km.

Mijając winnice z dojrzewającym winogronem dochodzę do Caldas de Ries, które wita mnie niewielkim kamiennym kościółkiem z przepięknym kamiennym portykiem z Barankiem znajdującym się tuż nieopodal cmentarza. Zatrzymuję jednego z mieszkańców miasteczka i za pomocą translatora pytam, gdzie codziennie odprawiana jest Msza św.? Mężczyzna pokazuje mi wierzę kościoła górującego nad miastem i wyjaśnia, że w parafii Msza jest odprawiana codziennie o godz. 20:00.

Kieruję się w stronę świątyni, która jest otwarta i którą odwiedzam oddając cześć Najświętszemu Sakramentowi. Następnie mijam sklepy i kawiarnie, w której siedzą moi towarzysze drogi. Wchodzę na kawę i przepyszne hiszpańskie ciastko. Ta słodko- kawowa regeneracja sił była mi niezwykle potrzebna.

Po dłuższej chwili idę do alberge, gdzie oczekuję z plecakiem do godz. 13:00 by zarejestrować się i odpocząć po godzinach marszu. Zarejestrowany, umyty, wyprany, przebrany, po zakupach około 20:00 idę na Mszę świętą, którą odprawiam wraz z kapłanem – pielgrzymem (profesorem – Hiszpanem – z Rzymskiej uczelni). Kapłan po hiszpańsku, a ja po polsku.

Z uwagi na trwające mistrzostwa świata w USA wieczorem przed alberqem wystawiono duży telewizor i zaczęło się kibicowanie Hiszpanom, którzy grali mecz z Francuzami.  Hiszpanie wygrali i zaczęło się długie nocne świętowanie, które trwało do białego rana, aż trudno było spać.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here