Z każdym dniem zbliżam się do końca mojego pielgrzymowania #CaminoPorto2026. Ten wyjątkowy czas, kiedy samemu przemierzasz kilometry sprawia, że masz chwilę pomyśleć o Panu Bogu i relacji do Niego, o sobie i swoim życiu. Jest czas aby się pomodlić za swoich bliskich, za tych, którzy prosili i za tych, którym tę modlitwę obiecałem. To jest czas na bycie ze sobą samym i drogą, która jest częścią życia.

Dzień 7 pielgrzymowania stał się dniem wypoczynkowym, bo do przejścia było zaledwie niespełna 20 km., a mimo to nie zrezygnowałem z wcześniejszego trybu wczesnego pielgrzymowania, które choć wiąże się z przejściem nocą, to jednak pozwala dużo wcześniej dotrzeć do wyznaczonego celu i zwiedzać okolice.

Opuszczam Rodondelę wczesnym rankiem jeszcze przed wschodem słońca i już po 3 godzinach spotykam moich towarzyszy drogi, którzy wyszli wraz ze mną z alberqe. Siadamy razem w pierwszej napotkanej kawiarni. Pijemy kawę, rozmawiamy i po 20 min ruszamy dalej.

Mijamy przepiękny zabytkowy kamienny most, po którym przechodzimy na drugą stronę miasteczka i idziemy dalej krętymi, wąskimi uliczkami miasteczka, a następnie wychodzę na polne i leśne drogi.

Po drodze mijam nietypowy pomnik – składający się z trzech kolumn. Ne pierwszej z nich znajduje się szkatułka – relikwiarz, w którym (w Santiago) znajdują się relikwie św. Jakuba Apostoła. Na drugim jest muszla jakubowa, a na trzecim krzyż z Chrystusem ukrzyżowanym, kapelusz, płaszcz i laska pielgrzyma, a u dołu kolumny muszla z pielgrzymem. Zatrzymałem się na chwilę by zrobić zdjęcie i pójść dalej, aż do Pontevedra.

Do celu mojego wędrowania doszedłem o godz. 9:15. Byliśmy wraz ze Słowakami – pierwszymi, którzy przyszli do alberque, który otwierają o 14:00. Usiedliśmy na ławce przed schroniskiem i po chwili dołączyła do nas para Włochów i 19-letni Polak, który od północy przeszedł ponad 30 km nie mogąc spać z uwagi na chrapiących towarzyszy przyszedł na kolejny nocleg.

W oczekiwaniu na wejście na nocleg – za pomocą internetu – dowiedziałem się, że w Rontevedra – w jednej ze świątyń o godz. 11:00 jest Msza święta, na którą poszedłem i za zgodą miejscowego proboszcza dołączyłem się do koncelebry. Ku mojemu zdziwieniu – mimo dość dziwnej godziny – 11:00 – na liturgii było sporo ludzi w różnym wieku. Krótka Msza św. recytowana.

Po liturgii w drodze powrotnej – wraz ze Słowaczką, która poszła na Mszę św. wraz ze mną, zatrzymaliśmy się jeszcze w niewielkim sanktuarium Matki Bożej znajdującym się w tym mieście.

Wyszliśmy spod alberqe około 10:15 wróciliśmy koło 12:30, a przed schroniskiem ustawiła się długa, bardzo długa kolejka ludzi z plecakami, którzy również dotarli na nocleg kończąc kolejny etap swojego pielgrzymowania.

O godz. 13:00 otwarto schronisko. Po rejestracji – myciu, praniu i przygotowaniu łóżka do spania przyszedł czas na posiłek i zakupy na następny dzień, a potem czas na wypoczynek – po najkrótszym podczas #CaminoPorto2026 dniu pielgrzymowania.






























