Drugi dzień pielgrzymowania do Santiago rozpocząłem wg planu chwilę po 4 rano i jak się okazało nie tylko ja wpadłem na ten pomysł bo zaraz za mną wyruszyła para Francuzów państwo seniorzy – pan 78 i pani 75 lat, którzy choć wyszli za mną, dziarskim krokiem prześcignęli minie na szlaku, kiedy zatrzymywałem się robiąc zdjęcia i nagrywając filmiki.

Godzina 4 rano to długo przed wschodem słońca więc niezbędna była czołówka, którą mam w moim zestawie caminowym. To było absolutnie niesamowite – idziesz sam przez ciemny las- zupełnie jak w książce dla dzieci i słyszysz szeleszczące liście, śpiew ptaków, pohukiwanie sowy i myślisz – czy dam radę?

Tak doszedłem do małego miasteczka w którego centrum stał kościół pięknie oświetlony a tuż przed nim – dość nowoczesna figura św. Jakuba Apostoła. Uwagę moją zwróciło światełko palące się w murze kościoła – podszedłem bliżej a tak za kratą paliła się świeczka a na ścianie znajdował się ceramiczny wizerunek Ukrzyżowanego i Duszę czyśćcowe. Pomodliłem się chwilę za nie i poszedłem dalej. Idąc przez Portugalię natrafiłem na wiele kapliczek – takich przygodowych i kaplic w kościołach gdzie znajdowały się wizerunki Dusz czyśćcowych.

Po drodze zatrzymałem się na chwilę przy dużym wizerunku koguta – który jest symbolem Portugalii na którym to usiadłem do zdjęcia oraz na przepysznej kawie z ciastem w przydrożnym barze.

Dodam tylko, że tego dnia miałem okazję zobaczyć piękny żółto – czerwony wschód słońca który utrwaliłem w fotografii.

Do miejsca docelowego dotarłem przed 12.00. To był wyczerpujący i długi odcinek drogi. Palące słońce Portugalii dało się we znaki ale… i nogi trzeba o tym powiedzieć powoli odmawiały posłuszeństwa – liczne pęcherze i odcisk na pięcie. Cóż pokuta to pokuta.

Dotarłem na nocleg do Albergue, odczekałem do 14.00 i powtórzyłem dobrzej znany rytuał – prysznic, pranie, zakupy, posiłek a o 17.00 poszedłem do kościoła parafialnego, aby uczestniczyć – koncelebrować Eucharystię po hiszpańsku, tzn. ksiądz odprawiał po hiszpańsku, a ja koncelebrowałem czytając po polsku. Podziękowałem proboszczowi za możliwość celebracji Eucharystii i po powrocie do schroniska zrobiłem kanapki na dzień kolejny i poszedłem spać. Tak zaliczyłem drugi dzień tegorocznego CaminoPorto2026.


































