Uroczystość Wszystkich Świętych jest dla mnie szczególnym czasem nie tylko ze względu na pamięć o tych, którzy osiągnęli już chwałę nieba. To również moment, w którym po raz kolejny rozpoczynam Nowennę Pompejańską.
Każdego roku z pewną obawą patrzę na 1 listopada. W moim sercu jest wielkie pragnienie modlitwy, powierzenia Panu Bogu różnych intencji i zawierzenia ich przez wstawiennictwo Matki Bożej. Jednocześnie pojawia się lęk i pytanie: czy podołam? Czy wystarczy mi sił i wytrwałości, by przez 54 dni nieprzerwanie trwać na modlitwie różańcowej?
Choć rozpoczynam już kolejną Nowennę Pompejańską, te obawy wciąż powracają. Być może jest w nich także pokusa zniechęcenia, która próbuje odsunąć na później dobre pragnienia i sprawić, byśmy zrezygnowali, zanim jeszcze podejmiemy modlitewny trud.
Z drugiej strony wiem jedno: im więcej pojawia się wątpliwości, tym bardziej trzeba zaufać i rozpocząć modlitwę. Nie można pozwolić, aby strach przed trudnościami odebrał nam pragnienie spotkania z Bogiem.
Nowenna Pompejańska, nazywana również nowenną nie do odparcia, jest dla mnie szczególną drogą zawierzenia Maryi. To 54 dni codziennej modlitwy, podczas których możemy powierzać Bogu sprawy najważniejsze, trudne, czasem po ludzku wydające się niemożliwe do rozwiązania.
Dlatego po raz kolejny podejmuję to wyzwanie. Nie bez obaw, ale z nadzieją i ufnością, że Maryja będzie mi towarzyszyć na tej drodze.
Polecam się Waszej pamięci modlitewnej i proszę o modlitwę, abym wytrwał w podjętym postanowieniu. Jednocześnie gorąco zachęcam wszystkich, którzy noszą w sercu swoje intencje, aby odważyli się rozpocząć Nowennę Pompejańską.
Nie czekajmy, aż znikną wszystkie obawy. Czasem wystarczy zrobić pierwszy krok, zaufać Maryi i pozwolić, aby modlitwa poprowadziła nas bliżej Boga.





























