W niedzielę 2 sierpnia – data nie była przypadkowa, bo to w tym dniu obchodzimy święto NMP Anielskiej z Porcjunkuli – miał miejsce Sakrament Chrztu Świętego mojego drugiego siostrzeńca, a zarazem mojego drugiego syna chrzestnego – chrześniaka.

Nie ukrywam, że wielka radość dla mnie, że po raz drugi zostałem wybrany przez moją Siostrę i Szwagra na godnego być ojcem chrzestnym ich drugiego syna. To wielka radość ale i zadanie, w którym nie chodzi o pamięć imieninowo-urodzinowo-świąteczno-okolicznościową, ale o codzienną pamięć modlitewną przed Panem Bogiem. To wyróżnienie, ale i zadanie.

O godzinie 12:30 w kościele parafialnym była Msza święta, której przewodniczył brat mojego Szwagra, który też jest księdzem, a ja wraz z nim koncelebrowałem Eucharystię, a jednocześnie – stojąc przy chrzcielnicy obok matki chrzestnej pełniłem honory ojca chrzestnego.

Po Eucharystii był czas na wspólne rodzinne fotografie, a następnie na długie, bo do późnego wieczora, świętowanie.

Moje rodzeństwo stanęło na wysokości zadania. Mając 4 dzieci – mój pierwszy chrześniak jest najstarszy, a drugi jest najmłodszy – przygotowali rodzinną, domową uroczystość dbając o wszelkie szczegóły – począwszy od zaproszeń wykonanych własnoręcznie, przez wizytówki na stołach i prezenty (w kształcę koszuli z krawatem) dla gości, przekąski na gorąco i na zimno, dalej ciasta i desery – (wydarzenie w domu), a późnym popołudniem zadbali o przygotowanie grilla w ogrodzie i przepyszny tort wykonany przez moją Siostrę (podobnie jak wszystkie inne potrawy, których była Autorką).

Piękny i wyjątkowy czas – modlitwy i wspólnego świętowania przyjęcia do wspólnoty Kościoła Dziecka Bożego!

Panu Bogu jestem wdzięczny, że wychowałem się w domu w którym wiara w Pana Boga jest ważna, w którym Sakramenty Święte odgrywają ogromną rolę, że Chrzest nie jest tylko formalnością, ale jest łaską – początkiem drogi wiary – który świętuje się nie tylko w świątyni, ale i w domu, w rodzinie.






























