Jakiś czas temu wraz ze szwagrem podjęliśmy się naprawy drogi dojazdowej do posesji rodzeństwa. Szwagier kupił kruszywo, oraz – o istnieniu czegoś, czego nie wiedziałem wcześniej – asfalt w torbach kładziony na zimo.

W odpowiedni sposób przygotowaliśmy podłoże oczyszczając je z naleciałości i brudu, usunęliśmy pokruszone fragmenty drogi, i w powstałych dziurach uzupełniliśmy ubytki, aby pasy drogowe prowadzące do posesji były kompletne i pozwalały na dojazd do domu rodzinnego.

Jak się okazuje, ksiądz może być też – wprawdzie nie wykwalifikowanym – ale zawsze drogowcem, który łata dziury w drodze.






























