Na kilka dni przed imieninami i urodzinami – jak co roku – zaprosiłem do siebie Babcię z Rodzicami i Rodzeństwo na wspólne świętowanie imienin i kolejnych urodzin.

To absolutnie wyjątkowe, że z każdym rokiem nasz stół się powiększa, bo zasiada przy  nim – najpierw na kolanach, a z czasem na dostawionym krześle – kolejny członek naszej rodziny.

Każde takie rodzinne spotkanie trzeba przygotować – sprzątanie mieszkania, zakupy (ryneczek, piekarnia, market), a gdy już prawie wszystko kupione czas na prasowanie obrusu, nakrywanie do stołu, oraz… z zakupionych fruktów przygotowanie potraw na stół dla gości.

W tym roku, kiedy za oknem było blisko 40 stopni przygotowania szły nieco trudniej i bardziej opornie, ale… tu będę się chwalił – wszystko udało się przygotować na czas.

Goście dopisali i – jak widziałem – niczego na stole nie zabrakło, co pozwala się domyślać, że goście głodni nie wyszli.

Zawsze takie rodzinne spotkanie daje mi dużo radości, że rodzina może odliczyć się w komplecie, co dla księdza – który nie ma swojej rodziny z wyjątkiem tej biologicznej, to ma ogromne znaczenie. Takie spotkanie to również konkretne zadanie, by wszystko dobrze przygotować, by trafić we wszystkie smaki i by wszyscy byli zadowoleni.

Skoro były to imieniny i urodziny – niestety już 43 – to nie mogło zabraknąć tortu. Niezawodna Siostra przygotował przepyszny wyższy niż dotychczas tort ze świeczkami – jak przystało na tort urodzinowy.

Dziękuję za odwiedziny, za życzenia, za prezenty, a przede wszystkim za obecność! To dla mnie absolutnie największa radość i skarb, którym jesteście!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here