Ostatnie promienie letniego słońca trzeba łapać póki jeszcze są! – wychodząc z tego założenia postanowiłem pojechać do mojego rodzinnego domu i skorzystać z chwili wytchnienia – z wczasów pod… jabłonią.

Czego więcej potrzeba człowiekowi niż ciepłe promienie słońca, leżak – w stylu PRL-u i cisza… choć miejska cisza. Można by napisać – chwilo trwaj!

Jak dobrze że są takie miejsca, że są takie chwile, takie momenty, które czasem trzeba wykraść samemu sobie, zawalczyć o nie i ucieszyć się tą chwilą! Bo ksiądz też ma prawo – a nawet obowiązek zatrzymać się na chwilę i odpocząć!





























