Przez cały tydzień od piątku 7 sierpnia do piątku 14 sierpnia miałem radość – odpowiadając na prośbę księdza proboszcza, posługiwać w parafii jako administrator. Oczywiście określenie administrator jest tu zastosowane dość na wyrost, choć może nie do końca, bo istotnie cała parafia – przez cały tydzień była na mojej głowie.

Codziennie rano posługiwałem sakramentem pokuty i pojednania, następnie odprawiałem poranną Mszę świętą, w poniedziałek i wtorek byłem w kancelarii (przed południem 10:00- 12:00 oraz po południu 15:00-16:30) w pozostałe dni tylko po południu. Wieczorem spowiadałem przed, a w pierwszy piątek miesiąca sierpnia również po Mszy świętej wieczornej i celebrowałem wieczorną Eucharystię wraz z nabożeństwami wieczornymi. Do tego trzeba nadmienić, że w tym czasie poprowadziłem 4 pogrzeby zmarłych z parafii.

Ten czas posługi duszpasterskiej – dość intensywny – bo byłem po za niedzielą sam w tej – liczącej 12 tys. parafii był czasem pięknego doświadczenia duszpasterskiego. Pięknej posługi i spotkań z wiernymi w kościele, konfesjonale, kancelarii i na pogrzebie. Każdego dnia miałem radość wygłosić homilię i przewodniczyć Eucharystii.

To był bardzo piękny czas za który Proboszczowi jestem bardzo wdzięczny. Wdzięczny o tyle, że zaufał mi i powierzył mi na tydzień swoją parafię.

To o czym piszę nie jest niczym nadzwyczajnym, a jednak dla mnie jest. Bo kapłaństwo jest piękne, bo służba Panu Jezusowi i ludziom jest piękna, choć wymaga cierpliwości i momentami zaparcia się siebie. Daje dużo radości i satysfakcji, spełnienia i spalania się dla Kościoła, któremu służę.






























