To już chyba – niepisana tradycja – że raz w roku, słuchacze szkoły biblijnej, w której wykładowcami są duchowni i świeccy z Kościołów Chrześcijańskich pielgrzymują do miejsc związanych z Chrześcijaństwem w ujęciu którejś z tradycji. Mam tu na myśli Tradycję Kościoła Wschodu lub Zachodu, Tradycję Łacińską, lub Grecką.

W tym roku w drugiej połowie kwietnia blisko 80 słuchaczy ESB udało się na trzy dni szlakiem Prawosławnego Podlasia, odwiedzając miejsca kultu ważne dla Prawosławnych.

Pierwszego dnia odwiedziliśmy Świętą Górę Grabarkę – z Cerkwią Przemienienia Pańskiego, pojechaliśmy do kościoła św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Milejczycach, gdzie uczestniczyliśmy we Mszy świętej, następnie odwiedziliśmy Żeński Dom Zakonny św. Wielkiej Męczennicy Katarzyny w Zaleszanach, a ostatnim miejscem odwiedzonym pierwszego dnia pielgrzymowania był Sobór Świętej trójcy w Hajnówce. Dzień zakończyliśmy w Dworze Bartnika w Narewce.

Drugi dzień ekumenicznego pielgrzymowania rozpoczęliśmy od Mszy świętej w kościele w Narewce, a udając się w drogę pierwsze kroki skierowaliśmy do Skitu Świętych Antoniego i Teodozjusza w Odrynkach, gdzie mieszka czterech zakonników opiekując się niewielką wyspą na mokradłach, gdzie toczy się prawosławne życie monastyczne. Następnie pojechaliśmy do Białegostoku, do sanktuarium bł. Bolesławy Lament, a następnie do Supraśla, gdzie zwiedziliśmy muzeum Ikon oraz Monaster i Cerkiew zakonną w Supraślu.

Ostatni dzień rozpoczął się od porannej modlitwy – dla chętnych – w cerkwi w Supraślu, a następnie udaliśmy się na Mszę świętą do Sanktuarium Cudu Eucharystycznego w Sokółce, gdzie również zwiedziliśmy cerkiew św. Aleksandra Newskiego. Z Sokółki udaliśmy się do Największego bo liczącego 28 sióstr żeńskiego Monasteru w Zwierkach, a pielgrzymowanie zakończyliśmy w Cerkwi Zaśnięcia NMP w Boćkach.

Czas pielgrzymowania był dla mnie osobiście i piękny – bo poznałem wiele ciekawych i interesujących miejsc pobożności prawosławnej, ale był to również czas bardzo intensywnej pracy – gdyż na pielgrzymce jako dziennikarz byłem sam. Sam kręciłem, sam fotografowałem, sam montowałem i sam opisywałem rzeczywistość w przestrzeni medialnej.

To kolejne piękne doświadczenie, w moim i kapłańskim i dziennikarskim życiu za które to doświadczenie jestem bardzo wdzięczny – i Bogu i ludziom.


ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here