Jesienne słońce sprzyja – które daje niezwykle ciepłe światło – dobrze służy zdjęciom plenerowym jak i w półotwartych przestrzeniach. Podobnie jak w ubiegłym roku wybrałem się na jesienne zdjęcia do jednej z opuszczonych fabryk na terenie mojego miasta. Przy tej okazji można by sparafrazować słowa jednego z polskich powiedzeń – spieszcie się kochać fabryki tak szybko odchodzą – tak szybko zamieniają się w ruiny lub zostają zburzone.

Jakiś czas temu zrobiłem sobie sesję zdjęciową motocyklową przed jedną z fabryk, która dziś w zasadzie już nie istnieje – niby jest rewitalizowana, a tak naprawdę już jej w sumie nie ma.

Tym razem wybrałem się na teren nie istniejącej już odlewni  – starej fabryki w jednej z dzielnic mojego  miasta. Jako, że były to zdjęcia robione w weekend, to nikogo nie zastałem w tym dość strasznym, zaniedbanym – bo opustoszałym miejscu.

Oczywiście do takiej scenerii najlepiej pasuje stylizacja skórzana, zawsze elegancka i zawsze praktyczna, bo nie tylko ciepła, ciepła i wygodna, ale wytworna. Stara fabryka i jej klimat związany z ciężką pracą wielu ludzi, którzy pracowali tutaj na trzy zmiany – dzień i noc przez siedem dni w tygodniu. Do tego piękne jesienne słońce zaglądające przez szyby – nierzadko wytłuczone przez tych, którzy byli tutaj przede mną. Porastające trawy i krzewy oraz mech,  którym porośnięty jest mur – ścinamy starej fabryki – to wszystko sprawa że klimat tego miejsca – dziś jeszcze istniejącego – jest wyjątkowy, nastrajający i dodający smaczku fotografii.

Zdaję sobie sprawę, że to dość niekonwencjonalne – jak na księdza, by robić sobie zdjęcia i to w takiej scenerii i w skórzanym outficie. Osobiście uważam, że nie ma w tym nic złego, A zdjęcia, które wykonuję swoim telefonem komórkowym (przy pomocy czasowej migawki) ustawionym na statywie fotograficznym nikomu nie szkodzą, a jeśli przeszkadzają, to niech ich nie ogląda, wszak nikogo nie zmuszam do ich oglądania.

W czasie tegorocznej jesiennej sesji plenerowo – fabrycznej udało się wybrać kilak zdjęć z wielkiego mnóstwa, które zrobiłem. To jest taki niewielki problem przy robieniu sobie zdjęć samemu – to za blisko, to za daleko, to nie zdjęcie nie ma ostrości, a tu nogi lub głowa ucięta, a tam nie zmieściłem się w kadrze, niemniej coś się udało wybrać i… tak mam kilka – jak uważam ciekawych ujęć i zarazem pamiątkowych zdjęć, gdyż jak się może okazać – obecna dziś sceneria, za rok, dwa lub trzy, może już nie istnieć, bo albo się zawali, albo zostanie rozebrana, albo zrewitalizowana – nie do poznania.

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here