Dokładnie miesiąc temu – noc z 12 na 13 grudnia 2025 – spędziłem w jednym ze szpitali położniczych mojego miasta, gdyż to właśnie tej nocy przyszedł na świat – na 4 tygodnie przed planowanym terminem – mały chłopiec, będący pod opieką naszego hospicjum.

Niemal do samego końca – do porodu – nie było wiadomo czy dzieciątko odejdzie natychmiast po urodzeniu. Po zebraniu konsylium lekarskiego i przejrzeniu – dodatkowo wcześniej zrobionych badań – okazało się, że dzieciatko po urodzeniu zostanie zaintubowane, a następnie przewiezione na intensywną terapię noworodków i z czasem poddane specjalistycznym zabiegom operacyjnym.

Kiedy przed porodem otrzymałem od mamy maleństwa telefon – w słuchawce, obok historii maleństwa usłyszałem prośbę – księże chciałabym z mężem prosić o Sakrament Namaszczenia Chorych dla mojego dziecka. Na taką prośbę nie zostałem obojętny ale poinformowałem, że zanim udzielę Namaszczenia należy dzieciątko ochrzcić. Mama – ku mojemu zdziwieniu zaprotestowała i powiedziała, że chrzest to później, wcześniej namaszczenie. Ale… jako, że sakramenty są dla ochrzczonych, a Chrzest jest bramą do wszystkich sakramentów, to najpierw Chrzest, a potem namaszczenie. Po wytłumaczeniu mamie tego procesu, rodzice przystali na to i… chwilę po północy – 1:13 dostałem telefon od taty dziecka z informacją, że dzieciątko się urodziło i można przyjechać.

Wsiadłem w samochód i ruszyłem do szpitala. Na oddziale położniczym była już tylko rodzice, z którymi chwilę porozmawiałem i po chwili wraz z tatą – przeszliśmy długim bo pewnie 500 m. podziemnym łącznikiem przeszliśmy do drugiego budynku, gdzie zostało przetransportowane dziecko, by tam oczekiwać na zbliżający się zabieg.

Weszliśmy na oddział intensywnej terapii, gdzie musieliśmy poczekać jeszcze blisko 1,5 godziny, by wejść na salę noworodków i sprawować sakramenty. Kiedy weszliśmy do sali, w której były cztery inkubatory podeszliśmy do inkubatora z dzieciątkiem i poprosiłem tatę, aby na inkubatorze położył komórkę i włączył nagrywanie. Głos będzie słychać, i to co się dzieje wewnątrz będzie widać, a my będziemy się modlić. Ta videorelacja miała być dla mamy, która nie mogła być obecna przy chrzcie swojego maleństwa.

Najpierw zapytałem tatę o prawdy wiary i czy chce, aby jego dziecko otrzymało Chrzest w wierze Kościoła Rzymskokatolickiego, a następnie przystąpiłem do celebracji sakramentu…. ja ciebie chrzczę w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego! Amen.

Po udzieleniu sakramentu Chrztu rozpocząłem celebrację Sakramentu Namaszczenia Chorych, namaszczając świętym olejem czółko i maleńkie rączki dzieciątka.

Przyznam, że to było piękne i głębokie wydarzenie. Doświadczenie wiary rodziców i łaski sakramentalnej o wielkiej miłości Boga, która widoczna jest w sakramentach Kościoła to coś absolutnie wyjątkowego. Pan Bóg, który działa, który porusza, który oczyszcza i uzdrawia, Pan Bóg, który próbuje naszą wiarę…

Każdy poród hospicyjny jest inny, każdy jest wyjątkowy, każdy jest szczególny. Piszę o nim miesiąc później kiedy chłopiec jest już po 2 zabiegach operacyjnych i żyje, rośnie i jest radością swoich rodziców, którzy w zasadzie żyją w szpitalu i trochę w domu. Polecam maleństwo i rodziców waszej pamięci przed Bogiem!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here