Cudotwórca z łódzki Łagiewnik

0
304

Mało kto wie, że na obrzeżach Łodzi – drugiego co do wielkości miasta w Polsce znajduje się niewielkie sanktuarium p.w. św. Antoniego z Padwy, którym opiekują się ojcowie Franciszkanie konwentualni. W tym starym klasztorze franciszkańskim od lipca 1728 roku do grudnia 1741 mieszkał i ofiarnie posługiwał ojciec Rafał Chyliński – błogosławiony Kościoła Katolickiego. Ten wyjątkowy kapłan, zakonnik i brat ubogich zapisał się złotymi zgłoskami w historii Kościoła zakonu i miasta Łodzi.

Urodził się w uroczystość Objawienia Pańskiego roku Pańskiego 1694 w Wysocice – małej wiosce należącej do biskupstwa Poznańskiego. W cztery dni później został ochrzczony w kościele parafialnym w Buku i otrzymuje imię Melchior, które przyniósł mu dzień jego urodzin. Dzieciństwo i młodość upływa na radosnym dorastaniu pod czułym i pełnym miłości okiem rodziców. Rodzice nauczyli go miłości do Pana Boga , Kościoła i drugiego człowieka. Nauczyli go pracy, bo jak mówiliby nigdy nie był dla nikogo ciężarem. Mały Melchior Chyliński był wrażliwy na potrzeby ludzkie i biedę co zaowocuje w jego późniejszym życiu.

Mając lat 10 zostaje wysłany przez swoich opiekunów do Poznania, gdzie podejmuje naukę w Kolegium Jezuickim. Tam uzyskuje gruntowne wykształcenie w dziedzinach humanistycznych i ścisłych. Gdy osiąga pełnoletniość rozpoczyna trzyletnią służbę wojskową. Jak podają biografowie – nie podobało mu się wojsko, gdyż żołnierz często zamiast być obrońcą skrzywdzonych, sam stawał się krzywdzicielem nawet wtedy gdy upominał się o swoje prawa. Wiedział, że chce być żołnierzem ale innym, niż takim walczącym z bronią w ręku. Innym niż poddanym władzy świeckiej. Zapragnął zostać żołnierzem Chrystusa podobnie jak jedne z jego ulubionych świętych. Postanowił wstąpić do zakonu franciszkanów naśladując jego założyciela – żołnierza sprawy Bożej. Wstępuje do krakowskiego klasztoru gdzie 4 kwietnia 1715 roku otrzymuje habit i nowe imię, odtąd będzie się nazywał Rafał Chyliński. Jako młody franciszkanin odwiedza klasztory na terenie naszego kraju. Mieszka w Krakowie, Piotrkowie Trybunalskim, Warcie, Kaliszu- gdzie podejmuje studia teologiczno- filozoficzne, Obornikach i Poznaniu gdzie w czerwcu 1717 roku otrzymał święcenia kapłańskie.

Po święceniach rozpoczyna się zupełnie nowy rozdział w życiu, ojca Rafała Chylińskiego. Zamieszkuje w klasztorach i poddaje się różnym posługom. Był kaznodzieją ludowym głoszącym kazania, został wybrany zastępcom przełożonego zakonnego, otrzymuje kapelanię w Warcie a w lipcu 1728 roku – po 11 latach kapłaństwa przybywa do podłódzkiej wsi Łagiewniki.

Klasztor łagiewnicki do którego przychodzi posługiwać ma już 300 lat i powstał przy niewielkiej kapliczce gdzie jak mówią podania historyczne miał objawiać się cieśli Jerzemu święty Antoni z Padwy. W miejscowym kościele służy ludności jako spowiednik, miejscowy egzorcysta, kaznodzieja i nauczyciel religii. Obok codziennych obowiązków kapłańskich ojciec Chyliński nie był obojętny na dostrzegalna ludzką biedę i niedostatek. Rozpoczyna wydawanie posiłków dla biednych, organizuje dla nich opał na zimę, odzież i inne potrzebne do życia środki. Nie ograniczył się tylko do pomocy materialnej ale za wszystkich, którzy prosili o pomoc codziennie gorąco i serdecznie się modlił. Każdy, kto przychodził i prosił o pomoc nigdy bez niej nie odszedł. Gdy wiosną i jesienią bracia z klasztoru wyruszali na kwestę z prośbą o pomoc dla klasztoru – ojciec Rafał zawsze chętny do pracy biegł służyć pomocą. Z zebranych produktów, część przekazywał swoim biednym.  Tak, swoim biednym, tak właśnie o nich mówił ale i oni nazywali go swoim Ojcem. Nasz Rafał,  on dla nas jak biskup, który czuwa na kościołem. Biskup w podartym i cerowanym habicie, ze spracowanymi rękami o otwartym i pełnym miłości sercu.

Sława świętości i pobożności zakonnik z Łagiewnik sięgała daleko, wielu ludzi bogatych i ubogich prosiło go o pomoc materialną i duchową. Gdy chorował ktoś w okolicy posyłając po księdza proszono zawsze o ojca Rafała, biskupa z Łagiewnik. Tak było i jesienią 1733 roku gdy w jednym z dworów chorowała pewna dama. Od kilku dni już nie wstawała z łóżka a jak mówił lekarz – godziny jej są już policzone. Przybył zakonnik, po modlitwie i nałożeniu świętych olei Panna Carska – Bartoszewska odzyskała zdrowie. Po tym zdarzeniu zwanym cudem uzdrowienia sława zakonnika wzrosła jeszcze bardziej.

Nie cały rok później ma miejsce kolejne cudowne zdarzenie. Oto w małej wiosce Koźle, położnej w dalekim sąsiedztwie Łagiewnik, choruje śmiertelnie córka dziedziczki Micińskich. Gdy doktorzy i znachorzy rozłożyli już ręce posłano po zakonnika klasztoru. Przyjechał i w pierwszych słowach dowiedział się, że dziecko jest w agonii i odchodzi z tego świata. Po modlitwie i udzieleniu dziecku Chrztu świętego dziecko zaczęło się ruszać i płakać. Z dnia nadzień zdrowiało. W tydzień później rodzice z dzieckiem udali się w dziękczynnej pielgrzymce do świątyni św. Antoniego z Padwy.

Pod koniec listopada 1741 roku ojciec Rafał zaczyna chorować i słabnie na ciele. Choroba ta zmierza do śmierci, która przychodzi rankiem 2 grudnia 1741 roku. Śmierć franciszkanina odbiła się szerokim echem wśród wszystkich, bo wszyscy go kochali. Biedni i bogaci, wykształceni i prości, wszyscy tłumnie przybyli na pogrzeb biskupa ubogich i chorych. Ojca Rafała pochowano w podziemiach kościoła w Łagiewnikach.

Franciszkanin pozostał w pamięci, sercach i modlitwach wielu co spowodowało, że w kilka lat po jego śmierci modloną się przez jego wstawiennictwo do Boga w różnych intencjach. Natomiast w 30 lat od jego śmierci w 1772 roku rozpoczął się proces beatyfikacyjny, by za jego ofiarną służbę Bogu i ludziom wynieść go do chwały ołtarzy.

Pamięć i kult brata  z Łagiewnik był i jest żywy także dziś w sercach wielu a i ojciec Rafał nie pozwala o sobie zapomnieć.

Oto na przełomie stycznia i lutego  1845 roku do jednej z chat położonej w okolicach łodzi po kolędzie przyszedł zakonnik w pocerowanym habicie. Młoda kobieta sama wychowująca czwórkę dzieci po modlitwie nieznanemu księdzu zaproponowała ciepłą strawę mówiąc, że nie ma nic więcej i nie da nic na ofiarę. Zakonnik zjadł, podziękował i poszedł dalej. za kilka dni mniej więcej o tej samej porze dnia ten sam zakonnik przyszedł ponownie a na wozie jaki przyprowadził ze sobą znajdowało się bardzo dużo różnego rodzaju dary żywnościowe. Kobieta ze łzami w oczach i uśmiechem na twarzy z radością przyjęła dar od zakonnika, zaprosiła do domu a on usiadł koło pieca by się ogrzać. W jednej chwili ogarek wypadł pieca i wypalił dziurę w pocerowanym jż habicie dobrodzieja. Nic się nie stało- odpowiedział, wstał, podziękował i poszedł dalej. uradowana kobieta postanowiła, ze gdy śnieg stopnieje, uda się do Łagiewnik by zakonnikowi podziękować za pomoc. Jak pomyślała tak tez zrobiła. Po wysłuchaniu Mszy św. udała się do zakrystii by podziękować zakonnikowi, który ją odwiedził. Gdy zaczęła bratu zakrystianowi opowiadać i opisywać wygląd  mnicha, ten stwierdził, ze nikt taki tutaj nie przebywa. W zakrystii zauważyła jednak niewielki obrazek ojca Rafała- to ten, powiedziała kobieta. On nie żyje, odpowiedział zakrystianin. Jak to, był u mnie, pomógł mi, a w habicie wypaliła mu się dziura. Bart pożegnał kobietę uznając ją za niespełna rozumu. Kiedy jednak po jakimś czasie otwarto trumnę z ciałem świętobliwego zakonnika w habicie zauważono wypaloną dziurę. Zakrystianin przypominał sobie kobietę z zakrystii i opowiedział jej historię z ojcem Rafałem, a całe zdarzenie uznano za kolejny cud.

Takich i podobnych zdarzeń było wiele. Niektóre spisano, niektóre znamy z przekazu ustnego.  Zakonnik z Łagiewnik został wyniesiony na ołtarze przez papieża Jana Pawła II i ogłoszony błogosławionym 9 czerwca 1991 roku w Warszawie. Jego liturgiczne wspomnienie przypada 2 grudnia każdego roku.

Ciało bł. Rafała Chylińskiego zachowało się i spoczywa w trumnie w bocznym ołtarzu w sanktuarium św. Antoniego z Padwy w Łodzi – Łagiewnikach.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here