W ostatnich dniach kilka osób zapytało mnie o wybór kardynała z Watykanu na arcybiskupa metropolitę. Co o tym sądzisz? – pytali.
Odpowiem tak…
Po święceniach kapłańskich, a było to dość dawno – w czerwcu 2009 roku – zostałem posłany przez arcybiskupa do jednej z podmiejskich parafii. Tam proboszczem był wówczas ksiądz kanonik – oazowiczom z naszej diecezji znany jako „SZEF”. To pod Jego czujnym okiem i mocnym słowem uczyłem się kapłaństwa – gorliwości i miłości do Chrystusa, Kościoła i kapłaństwa – właśnie.
Ksiądz Proboszcz – o czym dowiedziałem się z czasem – został nazwany Szefem, gdyż w czasach głębokiego PRL-u organizował Rekolekcje Oazowe, w których uczestniczył – wśród wielu oazowiczów także licealista z parafii Opatrzności Bożej. Tak rozpoczęła się trwała znajomość Szefa z uczestnikiem oaz, klerykiem, księdzem, prałatem papieskim i arcybiskupem. Ów wychowanek, gdy przylatywał do Polski – choć na kilka chwil – bywał czasami na plebani w odwiedzinach u Szefa, a kiedy już po opuszczeniu parafii i przejściu na emeryturę Ksiądz Proboszcz zamieszkał w Domu Księzy Emerytów, to i tam ówczesny arcybiskup odwiedził księdza seniora
Jako młody ksiądz patrzyłem, obserwowałem i zachwycałem się tym szacunkiem, miłością, otwartością i przyjaźnią, która trwała przez lata pomiędzy Szefem, i księdzem. Kiedy Ksiądz Proboszcz odszedł do wieczności 5 września 2017 roku to… dowiedziałem się, że na pogrzeb – specjalnie z Rzymu – przyleci jałmużnik papieski. Tak też się stało. Arcybiskup dołączył się do koncelebry – której przewodniczył ówczesny administrator diecezji, a gdy przyszedł moment wyjścia ze świątyni po zakończeniu Mszy świętej żałobnej to…
podszedłem do trumny mojego Księdza Proboszcza. Wraz z innymi księżmi ustawiliśmy się, aby wziąć trumnę i wynieść ją z kościoła. Wtedy podszedł do mnie ówczesny arcybiskup, zdjął mitrę biskupią i powiedział – P… przesuń się trochę – i wziął wraz z nami trumnę z księdzem SZEFEM – i wynosząc ją ze świątyni dziękował za Jego piękne kapłańskie życie, pokazując czym jest braterstwo w kapłaństwie. Ten obrazek z pożegnania mojego Księdza Proboszcza towarzyszy mi od lat.
Gdy więc ktoś pyta mnie co sądzę o tej nominacji to powiem jedno – to jest Pasterz, który kocha, Chrystusa, kocha kapłaństwo, który kocha ludzi, który jest jednym z nas, który… wraca do domu, do swoich!
Tutaj całość relacji z opisanego wyżej wydarzenia!





























