Na długo przed Wielkim Postem został poproszony o to, by spotkać się z uczniami jednej ze szkół mojego miasta i opowiedzieć im o mojej posłudze woluntarnej w hospicjum.
Z wielkim drżeniem ale i radością odpowiedziałem pozytywnie na to zaproszenie, chcąc dzielić się moim 11- letnim doświadczeniem bycia dla tych najmniejszych i ich rodziców.

Od 7 lat nie uczę w szkole więc w mojej głowie było wiele obaw związanych z tą wizytą. Inaczej mówi się do ludzi dorosłych, inaczej do osób starszych, a inaczej do młodzieży szkoły ponadpodstawowej. Odpowiadając na zaproszenie przygotowałem sobie konspekt spotkania zaplanowanego na godzinę lekcyjną.

Postanowiłem, by nie mówić tylko o posłudze, ale wyjść od przypowieści Pana Jezusa o Miłosiernym Samarytaninie, który jest dla mnie przykładem osoby pełnej empatii i oddania, jest przykładem wolontariusza, który dzieli się swoją uwagą i czasem nie mogąc oprzeć się pomocy osobie, która leżała przy drodze i potrzebowała pomocy, wsparcia, zainteresowania. Drugim elementem lekcji była krótka prezentacja hospicjum – film – w którym wypowiada się szefowa, lekarz i rodzicie, których dzieci są pod opieką hospicjum. Trzecim i ostatnim elementem lekcji było podzielenie się życiem, moją posługą, codziennością i zaangażowaniem wolontaryjnym dla najmłodszych i ich rodziców.

Tak przygotowany pojechałem w Popielec do wskazanej szkoły, gdzie po przekroczeniu progu zostałem zweryfikowany – jako osoba niekarana i mogąca pracować z dziećmi, a następnie miałem możliwość spotkać się w auli szkolnej z uczniami.

Jak się okazało w spotkaniu wzięło udział blisko 250 uczniów – w całej szkole jest ich ponad 300, a na katechezę w tym Zespole Szkół Ponadpodstawowych chodzi zaledwie 40! Ksiądz, który od tego roku uczy tam katechezy ma 3 godziny zajęć, a więc to spotkanie – woluntaryjno/religijne – było okazją do spotkania ze Słowem Bożym, z nauką o Miłości Bożej i miłości ludzkiej, oraz o tym, że warto pomagać.

Spotkania się bałem, ale… Dusze Czyśćcowe, które prosiłem o pomoc pomogły – jak zawsze! Wydaje mi się, że wszystko się udało, tę opinię wydaję po doświadczeniu ciszy… głębokiej ciszy podczas całości spotkania z tak dużą grupą młodych ludzi. Powiedziałem w większości to, co miałem zaplanowane, a spotkanie zakończyłem… modlitwą – dobrze znaną nam wszystkim – modlitwą Aniele Boży, w intencji moich dzieci hospicyjnych.

To kolejne doświadczenie dzielenia się życiem i umieraniem, radością narodzin i smutkiem umierania, ale co najważniejsze – nadzieją na spotkanie!





























