Od ogłoszenia nominacji papieskiej minęła doba, w czasie której odebrałem setki telefonów i mail ale udało mi się umówić na rozmowę – wywiad – już nie z arcybiskupem, ale z samym kardynałem Kościoła.
Wraz z operatorem ustawiliśmy wszystko co trzeba przychodząc do domu kardynała do wyznaczoną godzinę i oczekiwaliśmy na przyjście Purpuranta.
Przyszedł ksiądz kardynał, zasiedliśmy i rozpoczęliśmy rozmowę, która choć miała być krótka trwała blisko 44 minuty. A rozmawialiśmy o wszystkim – o tym jak kardynał dowiedział się o swojej nominacji kardynalskiej, jak zareagowała rodzina i najbliżsi, oraz co będzie należało do obowiązków nowego kardynała.
Przyznam, że podobnie jak inne wywiady i ten był dla mnie bardzo stresujący, dodam, że prawie za każdym razem myliłem się mówiąc do kardynała – księże arcybiskupie – wszak przez ostatnie 6 lat tak się codziennie do niego zwracałem. Niemniej wyrozumiałość kardynała była wielka i nie zważał na moje pomyłki. Rozmawialiśmy i nawet – muszę się przyznać rozmowa nawet mi się udała.
Po nagraniu i powrocie do domu przyszedł mi do głowy pomysł, by wysłać nagranie do telewizji – co uczyniłem oraz spisać i zamieścić w najnowszym Idziemy, co też szybko uczyniłem. Bisko 45 min. wywiadu szybko spisałem i wraz ze zdjęciem wysłałem do publikacji na łamach najnowszego tygodnika katolickiego Idziemy. Wszak taki wywiad to krem de la krem, nikt inny takiego wywiadu nie ma, a my na stronie i w Idziemy mamy.
To był pierwszy wywiad z kardynałem, pierwszy i mam nadzieję nie ostatni, ale… czas pokaże.