Po raz kolejny mój ksiądz proboszcz trafił do szpitala. Jego obecność tam wynikła z nagłej niedyspozycji. W niedzielę po posłudze w parafii pojechałem, by go odwiedzić. Rozmawiałem z lekarzem, a następnie z seniorem, który, jak dobrze pójdzie to pod koniec tygodnia wróci do domu.
Oj proboszczu, proboszczu…