KAZANIE NIEDZIELNE

0
35

XIV NIEDZIELA ZWYŁA

6 lipiec 2008 

W pewnym klasztorze w Italii żył zakonnik franciszkański – o. Józef. W tym samym czasie do tego klasztoru przybywa dostojny Kardynał. Przy przedstawianiu zakonników Ojciec Przełożony Przedstawia: o. Gaudenty – doktor teologii, o. Pafnucy – doktor prawa kanonicznego, o. Gracjan – ekonom klasztoru, o. Filomen – wikariusz klasztoru oraz o. Józef. Warto w tym miejscu nadmienić iż Józef nie miał żadnego tytułu naukowego, a współbracia w klasztorze dali mu podomek brata niezdary ponieważ do wszystkiego czego się dotknął potrafił popsuć. Późnym wieczorem w czasie wizytacji Kardynał nie mógł zasnąć więc wyszedł by przejść się po ogrodach klasztornych. Gdy przechodził obok stajni usłyszał śpiew. Gdy zajrzał do środka zobaczył zakonnika w habicie karmiącego butelką małego cielaczka. Przyjrzał się temu widokowi i rozpoczął rozmowę. Drogi barcie co ty tu robisz, jeszcze nie śpisz? Nie ekscelencjo! Rozpoczęli rozmowę, w trakcie jej trwania Kardynał podzielił się z Ojcem Józefem swoimi wątpliwościami dotyczącymi istnienia jednego Boga w trzech osobach. Ojciec Józef, prosty zakonnik tak odpowiedział uczonemu Kardynałowi: Proszę Ekscelencji: z Trójcą świętą jest tak samo jak z chustką jaką kobiety zakładają na głowę chroniąc się przed słońcem: Chustka ta ma kształt trójkątny – jest jedna a ma trzy rogi. Podobnie jest z Bogiem- jest jeden jak ta Chustka, ale składa się z trzech osób. Tym zakonnikiem był Józef z Kupertynu. Patron studentów i orędownik zdających egzaminy.

 

Przypatrzmy się  drodzy temu zakonnikowi. Oto kapłan bez tytułów w bardzo prosty sposób wyjaśnił (tak jak potrafił, tak jak rozumiał) tajemnicę Trójcy świętej.

 

Dziś w pierwszej części Ewangelii Jezus czyni dziękczynienie, uwielbienie Ojca za to, że przesłanie o zbawieniu jest kierowane do każdego.  Bez względu na wiek, wykształcenie czy pozycję społeczną. Aby jeszcze lepiej ukazać to, że Pan Bóg wybiera to co proste i zwykłe w oczach ludzi, przypatrzmy się postaciom tych, którzy zostali powołani przez Chrystusa.

 

 Oto uczniowie Chrystusa, oto grono 12 wybranych z 72 innych uczniów:

·        Szymon Piotr – rybak,

·        Andrzej – brat Szymona Piotra  – rybak –  powołani przez Chrystusa w czasie połowu ryb,

·        Jakub, syn Zebedeusza – rybak,

·        Jan, syn Zebedeusza (brat Jakuba) – rybak,

·        Mateusz – celnik,

·        Filip – jeden  z grona uczniów zgromadzonych wokół Jana Chrzciciela,

·        Bartłomiej – przyjaciel Filipa, mieszkaniec Kany Galilejskiej,

      rolnik, prawdziwy izraelita-Jezus tak Go nazywa,

·        Tomasz – „niewierny”, idący za Jezusem ale wpierw chce pochować mego Ojca…,

·        Jakub, syn Alfeusza  – Jakub mniejszy-przydomek nadany ze względu na niski wzrost, nie mógł on wykonywać niektórych prac,

·        Tadeusz – Juda Tadeusz – brat Jakuba Mniejszego,

·        Szymon Kananejczyk czy też zwany Zelota – rolnik kananejski,

·        Judasz Iskariota – złodziej wykradał trzos – na jego miejsce Apostołowie wybrali później Macieja (opis w Dziejach Apotolskich).

 

Kim byli apostołowie, kim byli święci Kościoła na przestrzeni wieków? Czy byli to jacyś wielcy ludzie, wybrani uprzedni, herosi, ulepieni z innej gliny niż my? Nie! Byli to zwyczajni, prości ludzie jak ja i Ty drogi Bracie i Siostro. Dziś Chrystus kieruje zachętę do każdego z nas tu obecnych – możesz być święty,  bądź święty. On kieruje dziś do nas propozycję byśmy żyli Jego Ewangelią. Jego słowa nie są trudne, bo kierowane były do wszystkich. Prostych rybaków z Galilei oraz do uczonych w piśmie i faryzeuszy.

 

W drugiej części dzisiejszej Ewangelii Jezus kieruje apel do tych wszystkich, którzy są utrudzeni i obciążeni. W tym miejscu jeszcze raz możemy doświadczyć jak bardzo zależy naszemu Nauczycielowi na każdym z nas. Nie jest mu obojętny los człowieka. Nie jest Mu obojętny los Jego stworzeń. Bóg ma świadomość, że po grzechu pierworodnym: człowiek zdobywa pokarm w pocie czoła – jak mówi księga rodzaju do pierwszych rodziców. On pragnie byśmy przychodzili do Niego z naszymi codziennymi trudnościami, cierpieniami i słabościami.  Niestety często bywa tak że my słabi i grzeszni wolimy raczej narzekać i rozwiązywać nasze problemy sami niż przychodzić z nimi do Boga. W naszym życiu jest wiele takich miejsc, poranień, których ani żaden lek, a już na pewno my sami nie jesteśmy w stanie zaleczyć czy też całkowicie wyleczyć. Jedynym lekarstwem jest miłujące, miłosierne, ciche i pokorne Serce Jezusa.

 

Każdy z nas jest powołany do pójścia za Chrystusem w swoim codziennym powołaniu, poprzez słuchanie i wypełnianie Jego Ewangelii. Każdy z nas zwykłych ludzi powołany jest do świętości. Gdy jednak w naszym życiu pojawią się trudności i cierpienie, nie wahajmy się i z odwagą przyjdźmy do  Jezusa do Jego cichego i miłującego serca. Jezu uczyń serce moje według serca Twego.

 

                                                                                                                                              Amen.

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here