Choć na pielgrzymce było na w sumie 6 duchownych – wśród których był 1 biskup i 3 duchownych rzymskokatolickich, 1 duchowny polskokatolicki i 1 duchowny baptystyczny – to ksiądz biskup zaproponował, bym to ja ostatniego dnia powiedział kazanie podczas Mszy świętej na szlaku pielgrzymim.
Ostatnia Eucharystia była celebrowana w Sanktuarium Cudu Eucharystycznego w Sokółce – a więc miejscu „trudnym” zarówno dla ewangelików, baptystów czy reformowanych, ale także dla rzymskich katolików, czy starokatolików. Dlaczego? Dlatego, że cud, którego Pan Bóg dopuszcza jest wydarzeniem, które nie mieści się w głowie, w naszej świadomości i przekracza nasze racjonalne patrzenie. Dlatego też, nie łatwo było mi mówić odnosząc się i do miejsca i do Ewangelii, którą Kościół przewidział na ten dzień.

Modląc się prosiłem Pana Boga o pomoc i po przemyśleniach powiedziałem krótką refleksję…

Homilia odbiła się echem, co świadczy, że słuchacze nie spali ale słuchali i… bardzo dziękuję za recenzje i dobre słowa, które wróciły do mnie po tym głoszeniu – i od duchownych (co było dla mnie wielkim zaskoczeniem) ale i od świeckich.

Pan Bóg posługuje się również lichym narzędziem!






























