Tak niedawno przyszła na świat – taka malutka, potem był Chrzest i kolejne, kolejne urodziny… a od tamtej chwili minęło już 10 lat. I nadszedł ten dzień, dzień I Komunii Świętej.

W wigilię Niedzieli Miłosierdzia Bożego – 11 kwietnia 2026 roku – moja chrześnica przyjęła po raz pierwszy Pana Jezusa do swojego serca. To absolutnie piękny i wyjątkowy dzień, kiedy dziecko staje się dorosłe, bo oto tak jak do niedawna, wraz z rodzicami podchodzi do ołtarza, ale już nie po błogosławieństwo, ale po Chrystusa Eucharystycznego w Komunii Świętej – tak, jak rodzice, jak starsze rodzeństwo.

Dzień wcześniej była pierwsza spowiedź i ostatnia Eucharystia, kiedy chrześnica wraz z rodzicami podeszła do ołtarza, aby przyjąć błogosławieństwo. Bo następnego dnia, w kościele parafialnym była uroczystość pierwszej Komunii Świętej.

Wyjątkowość tej uroczystości związana była z tym, że była ona absolutnie indywidualna, gdyż obecni byli rodzice, rodzina i najbliżsi przyjmującej Komunię Świętą.

Ta uroczystość stawiała przed wieloma wielkie zadania… dla mnie również. Od dawna nie mówiłem kazania do dzieci, więc na przygotowanie jego poświeciłem trochę czasu. Ale.. wymyśliłem, napisałem, powtórzyłem i… powiedziałem.

Po kazaniu postanowiłem zaprosić do ołtarza chrześnicę, by z zapaloną świecą chrzcielną sama wyrzekła się szatana i grzechu, i sama wyznała – wobec zebranego Kościoła – wiarę w Pana Jezusa. Po tym indywidualnym wyznaniu wiary, credo chrzcielne wypowiedzieli wszyscy zebrani w świątyni.

Najważniejszym momentem był moment I Komunii Świętej, kiedy chrześnica – jak zwykle z rodzicami podeszła do ołtarza, ale tym razem – po raz pierwszy – przyjęła Pana Jezusa do swojego serca.

Po Mszy świętej, była wspólna rodzinna fotografia, a następnie wspólne domowe, rodzinne świętowanie.

Musze powiedzieć, że dla mnie jako dla chrzestnego, to wielka radość, że chrześnica wzrasta w łasce u Pana Boga i u ludzi, że zbliża się do Pana Jezusa w Eucharystii, że przyjmuje Go do swojego serca. Oby ta przyjaźń z Panem Jezusem nigdy – w Jej życiu – się nie skończyła, ale trwała zawsze!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here