Choć od mojego pobytu w mojej pierwszej parafii minęło szmat czasu bo ponad 8 lat, to żywa jest pamięć moja o moich parafianach, ale i ich o mnie. Dowodem tego, co napisałem jest to, że jakiś czas temu, a dokładnie w listopadzie ubiegłego roku otrzymałem zaproszenie na ślub i wesele do jednego z ministrantów z mojej pierwszej parafii. Zaproszenie było przekazane w listopadzie, termin był na kwiecień, ale z uwagi na trwającą pandemię i niesprzyjające okoliczności ograniczeń datę slubu przesunięto na drugą sobotę lipca.

Zaproszenie było związane również z błogosławieństwem nowożeńców oraz wygłoszeniem kazania. To dość wymagające zadanie, gdyż ślub podobnie jak święcenia kapłańskie są wydarzeniem jednorazowym i zapadającym w pamięć na całe życie.

Oczywiście skorzystałem z zaproszenia, będąc w tym czasie w domu, a nie na urlopie, i pobłogosławiłem młodych oraz wygłosiłem słowo, w którym nawiązałem do naszego wspólnego spotkania podczas ostatniej pielgrzymki pieszej na Jasną Górę w sierpniu 2020 roku, kiedy to narzeczeni  szli do Maryi w intencji swojego małżeństwa i swojej przyszłości. To piękne, że już wtedy zawierzyli siebie Maryi, a teraz wobec wszystkich świątyni i wobec Pana Boga powiedzieli sakramentalne tak na całe swoje życie

Niech zatem wytrwają w tym, co ślubowali, niech będą szczęśliwi i niech Pan Jezus im błogosławi. A swoją drogą to jest niezwykłe, a dla mnie bardzo piękne, że ktoś jeszcze o mnie pamięta, zaprasza i co najważniejsze zapewnia – i jak sądzę – modli się za mnie!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here