Nocny wyjazd do apteki i…

0
81

Jest piątek 19 listopada godz. 1:26 i zaczynam pisać tego posta po wykonanym właśnie teście na covid19, jaki kupiłem – godzinę temu – w aptece 24h, która znajduje się na terenie mojego miasta. Zanim jednak przejdę do konkretów to trzeba zacząć wszystko do początku.

W środę w południe – siedząc w domu i pracują przy komputerze zrobiło mi się zimno – choć okna w mieszkaniu były pozamykane –  i zaczęło zalegać coś w nosie. Zrobiłem gorącą herbatę i pracowałem dalej. Wieczorem, tak dla kurażu, zrobiłem sobie piwo na gorąco z miodem i goździkami, po wypiciu którego poszedłem spać. Niestety nie pospałem długo, bo po północy obudziłem się a mierząc temperaturę okazało się, że jest 37,5. Poszedłem dalej spać.

Rano ponownie zmierzyłem gorączkę, a tym razem było 37. pomyślałem, że nie ma na co czekać i zadzwoniłem do mojej przychodni, a godzinę, no może półtorej od rozmowy telefonicznej byłem już u pani doktor. Doktor osłuchała mnie, zobaczyła gardło, nozdrza i powiedziała, że to infekcja górnych dróg oddechowych. To normalne – jesienne – przeziębienie. Dla pewności dopytałem – czy to może być covid? W odpowiedzi usłyszałem, że nie ma objawów wskazujących na to, by był to covid, więc test jest niepotrzebny. Dostałem lekarstwo – osłonowe – i wróciłem do domu zahaczając jeszcze o sklep spożywczy.

Po powrocie do domu nie działo się nic nadzwyczajnego, nawet nie czułem  gorączki, wszak jej nie miałem, ale jakieś takie rozbicie i ból głowy – no tak normalnie jak przy grypie. Nie wychodziłem nigdzie z domu i nawet wcześnie poszedłem spać, nie czekając nawet na kuchenne rewolucje.

Nie spałem jednak długo, bo tuż przed północą obudziłem się – powróciła myśl, a może by jednak (może trochę przekory) zrobić jednak test na covid, by mieć pewność, a i innych nie daj Boże nie zarazić. Nie czekając długo, ubrałem się, wsiadłem w samochód i już po kilku chwilach – wszak w nocy mknie się przez miasto – pojechałem do całodobowej apteki, by kupić test na covid, a przy okazji jakiś paracetamol i peralginę, jak się nie przyda teraz to w przyszłości pomyślałem. W pierwszej aptece – do której pojechałem – testu nie było, dopiero w drugiej. Z medycznymi zakupami wróciłem do domu.

W domu otworzyłem zakupiony test antygenowy VivaDiag i po przeczytaniu instrukcji postąpiłem z w/w wytycznymi. Pałeczka do nosogardziela, potem pałeczka wylądowała w płynie, a następnie płyn – 3 krople – wkropliłem na tester. Teraz – wg instrukcji – trzeba odczekać 15 min., ale już po 3 min, było widać, wyraźnie jedną i drugą kreskę wskazującą na… covid19.

Tak oto okazało się, że jestem chory na covid. Jak się czuję? Jak bym miał grypę. Zapchany i odetkany noc – na przemian, czasem jakiś kaszel (ale raczej sporadycznie) no i ból głowy, na który biorę paracetamol. Teraz zamykam się na 10 kwarantanny i zobaczymy co będzie dalej.

Jedno jest jednak zastanawiające – gdzie mogłem się zarazić? W zasadzie nigdzie nie chodzę, a jak jestem w kościele, to i tak do Komunii Św. idę w maseczce. Po za tym idę do sklepu na zakupy, a pozostały czas to praca w domu. Skąd covid? Nie wiem. Fakt jest faktem, że jest, zobaczymy co dalej!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here