Kolega w szpitalu  – Jezu Ty się tym zajmij!

0
210

Mój dobry kolega od ponad dwu tygodni był w szpitalu gruźliczym, który znajduje się po za miastem. Jako, że jego rodzice nie wiedzieli o jego chorobie sam jeździłem odwiedzać Go do szpitala.

Cała sytuacja z jego chorobą jest tak niesamowita, że długo by opisywać. Najważniejsze, że wszystko – póki co – udaje się jakoś przezwyciężyć. Choć walka nadal trwa, to idziemy dalej do przodu.

W tej trudnej chorobowej sytuacji, bardzo mocno – muszę to przyznać – doświadczam obecności Pana Jezusa. W swoich modlitwach pamiętam o Człowieku, a w swojej bezradności postanowiłem oddać Go w akcie zawierzenia ks. Dolindo – Jezu Ty się tym zajmij!

Czytałem trochę o tym wielkim człowieku, kandydacie na ołtarze i postanowiłem, że może to Pan Jezus – jako najlepszy Lekarz, rozwiąże tę sprawę. i…… rozwiązał, On się tym zajął! Znajoma Pani doktor porozmawiała ze swoim pacjentem, On zadzwonił do rodziców,  ja przywiozłem mamę, mama rozmawiała z lekarzem, z synem i…. jak sam stwierdził – kamień spadł z serca! – zacząłem żyć w wolności! – podsumował!

A ja nie mogę wyjść z podziwu, jak bardzo Pan Bóg działa! Jak jest niesamowity! Nie trzeba robić dużo, a tylko prosić i oddawać Mu wszystko- nie brać wszystkiego na swoje barki, bo się po ludzku nie da! Trzeba Mu oddać, a On będzie działał!

W piątek odebrałem Kolegę ze szpitala, w którym dokonało się tak wiele dobra!