piątek po II niedzieli wielkiego postu Mt. 21. 33-43. 45-46

0
17

W pewnej rodzinie przyszło na świat dziecko. Rodzice bardzo je kochali – Kasi, bo tak miała na imię, niczego nie brakowało! Kasia dorastała, chodziła do przedszkola, potem poszła do szkoły. Kiedy Kasia miała 9 lat urodziła jej się siostra, której rodzice dali na imię Marysia. Teraz Marysia stała się oczkiem w głowie rodziców. Kasia jako starsza siostra pomagała mamie przy Marysi. Trwało to jednak do czasu gdy Marysia zaczęła raczkować. Co raz częściej była przytulana przez rodziców a tym samym zaczęła zajmować miejsce, które dotąd było zarezerwowane dla Kasi. W sercu starszej siostry pojawiło się dziwne uczucie – to co – myślała sobie – to ja już jestem nie potrzebna?, mnie już rodzice nie kochają? Rozpoczęła się walka o rodziców: kiedy Marysia była brana przez tatę na kolana, Kasia biegła do mamy. Kiedy tylko nadarzyła się okazja Kasia zawsze chciała pokazać że jest we wszystkim lepsza. Gdy jednak starsza siostra zbiła ulubiony wazon mamy oczywiście wszystkiemu winna była jej młodsza siostra. W sercu Kasi pojawiła się zazdrość!

 

W dzisiejszym pierwszym czytaniu również jest mowa o zazdrości. Obok zazdrości pojawia się jeszcze jedno uczucie nienawiści. To starsi bracia zazdroszczą młodszemu, najmłodszemu że jest okiem w głowie ojca. Zazdroszczą tego, że ojciec kocha go bardziej niż innych. Ta zazdrość, a wraz z nią nienawiść doprowadza braci do okrutnego czynu. Oto w sposób haniebny pozbywają się swego brata, sprzedając go handlarzom niewolników.

Do czego może być zdolny człowiek zazdrosny i pałający nienawiścią?

 

Gdy sięgniemy także do dzisiejszej Ewangelii to na samym jej końcu zobaczymy arcykapłanów i uczonych w piśmie, którzy przysłuchując się słowom Jezusa, Jego przypowieści. Z innych fragmentów Ewangelii dowiadujemy się, że ci nauczyciele prawa dziwili się temu co czynił Jezus, gdy uzdrawiał, wskrzeszał umarłych, rozmnażał chleb, wreszcie gdy głosił i tłumy go słuchały.       Zapewne i w ich sercu pojawiła się zazdrość – czemu prosty Syn cieśli z Nazaretu czyni takie rzeczy, a ludzie słuchają go, a nas nie słuchają? Podobnie i dziś pewnie pojawiła się zazdrość wiedzieli, że o nich mówi w przypowieści, a nie mogąc tego znieść chcieli go schwytać!

 

Zazdrość! Hmm. I w naszym życiu pojawia się takie uczucie. Zazdrość o sprawy duchowe, ale i zazdrość w sprawach materialnych. Czy ja zazdroszczę?

Obok zazdrości może pojawić się także nienawiść. Czy ja nienawidzę?

 

Powróćmy jeszcze raz do dzisiejszych czytań:

 

Bracia z zazdrości o Józefa najmłodszego z nich, nie chcąc go zabić sprzedali go w ręce handlarza niewolników. Józef, można by powiedzieć znalazł się w sytuacji po ludzku beznadziejnej.

 

Jezus w dzisiejszej Ewangelii nie został wprawdzie pochwycony, gdyż jak mówi ewangelista: Uczeni w piśmie bali się go pochwycić o bali się tłumów, gdyż miały Go za proroka. Gdy sięgniemy do dalszych wersetów Pisma zobaczymy, że i Jezus zostanie wydany na śmierć.

 

Zarówno w jednym jak i w drugim przypadku możemy dostrzec jedną prawidłowość: Pan Bóg ze wszystkiego potrafi wydobyć dobro. Z każdego nawet najgorszego posunięcia naszego potrafi wydobyć dobro.

 

Józef sprzedany przez braci do niewoli staje się jednym z zarządców Egiptu. Zaś Jezus wydany przez Judasza i nieprawdziwie osądzony przez Krzyż i śmierć okupił nas wszystkich.

 

            Także i nam kiedy zdarzy się w naszym życiu popełnić jakieś głupstwo, kiedy może pojawi się zazdrość lub nienawiść wiedzmy jedno – gdy oddamy to Bogu On na pewno wyprowadzi z tego wiele dobra. Amen.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here