I rozpoczął się… okres Wielkiego Postu. Nic w tym nadzwyczajnego, wszak po krótkim okresie zwykłym – zaraz po świętach Bożego Narodzenia – przychodzi czas przygotowania paschalnego zwany Wielkim Postem.

Z uwagi na to, że nie jestem na parafii, to w dni powszednie najczęściej sam odprawiam Mszę Świętą, zaś w tegoroczną Środę Popielcową postanowiłem wybrać się na poranną liturgię do katedry. Jak się okazało, nie tylko ja postanowiłem iść na poranną liturgię, bo w zakrystii był już ubrany w szaty mszalne jeden z księży biskupów pomocniczych mojej diecezji. Zapytałem czy mogę się dołączyć i w ten oto sposób – co nie często się zdarza – mogłem koncelebrować Eucharystię z moim biskupem.

W czasie Eucharystii przeczytałem nawet ewangelię, o co poprosił mnie ksiądz kapelan stwierdzając – chociaż raz przeczytaj ewangelię, bo nie często jesteś przy ołtarzu. Jest w tym odrobina prawdy, bo istotnie przy ołtarzu z biskupem nie często celebruję liturgię.

Tak, kolejna Środa Popielcowa w moim życiu, 12 moim kapłańskim posługiwaniu, a wraz z nią kolejny Wielki Post. W tym roku jakoś tak… nie czekałam na ten post. Zazwyczaj ten czas postu był przeze mnie wyczekiwany, a w tym roku było – jest jakoś inaczej. Środa Popielcowa niesie wraz ze sobą konkretne wyrzeczenie – które (jak czytamy w modlitwie mszalnej) Ty przyjmujesz nasze wyrzeczenia jako ofiarę ku czci Twojej chwale, bo one poskramiają naszą pychę i otwierają nasze serca na potrzeby biednych. – a nie jest łatwo poskromić swoją pychę, stąd taki dzień jak Popielec, Wielki Piątek (dni ścisłego postu) oraz cały ten okres pokuty – to trudny czas mierzenia się z sobą samym i swoją pychą- swoją słabością.

Po Komunii Świętej usiadłem ławce i pomyślałem, jaki będzie ten post? Z pewnością będzie pracowity, bo codziennie będę relacjonował liturgię wielkopostną, ale i inny, bo w tym roku – nikt nie zaprosił, więc nie będę głosił rekolekcji wielkopostnych.

Po liturgii wróciłem do domu i zająłem się swoimi codziennymi sprawami. Około 10:30 na moim prywatnym telefonie wyświetlił się nie znany mi numer. Odebrałem i usłyszałem głos jednego z księży z mojej diecezji, który zapytał… nie wziąłbyś u mnie rekolekcji wielkopostnych? Ale księże dziś już Popielec! Tak, wiesz jakoś tak wyszło. Odpowiedziałem z wielką radością na tę propozycję i ku mojemu zdziwieniu – miało nie być rekolekcji wielkopostnych, a jednak będą. Jak bardzo można się zdziwić, zaskoczyć, zdumieć pomysłami – drogami Bożymi. Miało nie być rekolekcji, a jednak będą – oto Boże plany! Dodam jeszcze, że zaproszenie rekolekcyjne skierowane do mnie z tej włąsnie parafii też ma w sobie to „coś”, ale o tym napiszę kiedy będę głosił rekoelkcje.

Wieczór popielcowy spędziłem jak zwykle w pracy i to nie tylko w jednym z wyznaczonych na ten dzień kościołów, ale również na ekumenicznej modlitwie o pokój na Ukrainie.

Tegoroczna Środa Popielcowa była dla mnie wielkim zaskoczeniem!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here