Przed laty – a wiem to z opowiadań moich najbliższych w czasie burzy w oknach domów wystawiano albo krzyż albo palącą się gromnicę – symbol Matki Bożej, która miała chronić od gromów dom i całe gospodarstwo.

Dziś w dobie idącej naprzód techniki, kiedy wszystko można przewidzieć z niemal dokładnością równą nieomylności takie „pobożne zabiegi” odeszły jakość do lamusa. Młodzi już nie praktykują ich, a może nawet ich nie znają, a starsi – albo zapomnieli, albo upominani lub wyśmiewani przez młodych zaprzestali praktykować.

Wraz z latem, gorącym słońcem i wysoką temperaturą co raz częściej na niebie pojawiają się chmury, a wraz z nimi opady deszczu, niejednokrotnie przeradzające się w ulewy. Tak było i kilka dni temu. W jednej chwili na dworze zrobiło się ciemno, zaczęło padać – a nawet lać – a do tego wiał bardzo silny wiatr, który sprawiał że raz po raz deszcz uderzał co raz mocniej w szyby. Trochę przerażony taką sytuacją sięgnąłem po zwyczaj, który był obecny w moim domu. Wziąłem krzyż z pasyjką z mojego ołtarzyka i wstawiłem w okno z modlitwą by Pan Bóg czuwał. Ktoś powie taki tam zabobon, a ja powiem – wiara.