Gatunek na wymarciu…

0
74

Jak nie wiele trzeba, by zrobić sobie dobry dzień. W poniedziałek z rana pojechałem pozałatwiać różne spraw w kilku miejscach, a przy okazji zrobić małe zakupy – wszak poniedziałek był dla mnie nieco wolniejszym dniem. Podjechałem pod Rossmana otworzyłem drzwi – ze sklepu wyszyła pani z zakupami, a za mną szła młoda dziewczyna, więc przepuściłem ją przytrzymawszy drzwi. Dziewczyna uśmiechnęła się – myślę sobie – może i się znamy, ale kurcze, zupełnie nie kojarzę tej twarzy. Na jej uśmiech odpowiedziałem uśmiechem, a wówczas dziewczyna powiedziała – jest pan gatunkiem na wymarciu… ktoś przepuścił mnie i przytrzymał drzwi – nie zdarza się to zbyt często! – powiedziała.

Nie spodziewałem się takiej reakcji, ale… zrobiło się miło – nie powiem. Warto być facetem – gatunkiem na wymarciu!