
W sobotnie popołudnie zostałem zaproszony na pewne przyjęcie związane z dwoma ważnymi wydarzeniami: spóźnione imieniny i tzw. parapetówka.

Długo zastanawiałem się nad prezentem, który byłby odpowiednio związany z połączeniem tych dwu wydarzeń. Myślałem, myślałem i… wymyśliłem.
Kupiłem kosz, a następnie zawartość, którą zawinąłem w przeźroczystą folię kwiatową z dodatkami i w ten sposób udało się przygotować prezent.





























