Ostatnio byłem tam we wrześniu, a teraz… kolega ksiądz wyjechał na dwa dni wolnego i poprosił mnie, aby mógł go zastąpić w jego obowiązkach duszpasterskich w czasie jego nieobecności. Z uwagi na to, że nie miałem wówczas swoich obowiązków, z radością przyjąłem jego propozycję i pojechałem we wtorek i środę i zastąpiłem go w jego parafii.

W tych dwóch dniach celebrowałem po 2 Eucharystie i spowiadałem, a z uwagi na to, że jest miesiąc październik, to poprowadziłem również modlitwę różańcową. Tak naprawdę to nie prowadziłem jej, a tylko w niej uczestniczyłem, bo modlitwę zarówno pierwszego jak i drugiego dnia prowadziły dzieci, które codziennie przychodzą na różaniec w tej parafii.

Czy piszę o sprawach nadzwyczajnych? Nie! Piszę o codzienności kapłańskiej, bowiem z takie codzienności składa się życie każdego księdza posługującego w parafii. Za tę zwykłą codzienności, za tę zwyczajną posługę, a co najważniejsze za zaproszenie do tej posługi jestem bardzo wdzięczny!






























