Czas przygotowań do sobotniej uroczystości 28 marca był absolutnie wyjątkowy, bo z jednej strony było wiele pracy związanej z medialnym przygotowaniem uroczystości i kontaktem z mediami, a przy tym czas rekolekcji wielkopostnych, które już wcześniej były umówione. Próbowanie pogodzenie tych dwóch ważnych wydarzeń było trudne, ale – dzięki Bogu – wykonalne.

W sobotni poranek pojechałem wygłosić naukę rekolekcyjną o godz. 8:00 rano ale wcześniej, bo o 7:00 poszedłem do katedry, aby zrelacjonować stan przygotowań do południowej uroczystości. Zrobiłem kilka fotografii, które zamieściłem w internecie. Następnie pojechałem wygłosić naukę rekolekcyjną i już na 9:30 wróciłem do domu, by po zabraniu sprzętu pójść do katedry i domu biskupiego.
Spotkałem się z dziennikarzami, którzy licznie odliczyli się na uroczystości. Wykonałem kilka fotografii by pokazać kulisy ingresowe, a następnie uległem pokusie i na tzw. małym chórze umieściłem telefon z mikrofonem, który zarejestrował całość wydarzenia. Napisałem, że uległem pokusie, bo długo się biłem z myślami czy jest sens, skoro telewizja relacjonuje całość na żywo, ale… mieć a nie mieć to jest różnica, po wtóre można mieć i nie wykorzystać, ale zawsze jednak posiadanie takiego materiału, który jest historyczny, jest niezwykle ważne i cenne.
O godz. 11:00 w domu biskupim wykonałem jeszcze kilka fotografii i punktualnie o godz. 11:15 wyruszyła długa – bo 200 osobowa procesja kapłanów do katedry, a następnie o 11:25 wyruszyli księża biskupi prowadząc nowego pasterza do jego katedry.
Po przywitaniu w drzwiach katedry, pasterz pomodlił się chwilę przed ołtarzem, a następnie po przybraniu szat mszalnych udał się do ołtarza głównego, aby celebrować Eucharystię, na której początku odczytano Bullę Papieską, wręczono zabytkowy pastorał (pastorał pierwszego biskupa diecezji) oraz wszystkie stany Kościoła lokalnego złożyły homagium swojemu nowemu pasterzowi.
Uroczystość ingresowa to był czas wytężonej i intensywnej pracy. Mój operator – współpracownik kręcił najważniejsze momenty uroczystości, oraz przebitki do filmu dokumentującego całość wydarzenia, a ja robiłem zdjęcia będąc fotografem uwieczniałem to, co najważniejsze i historyczne.

Blisko dwu godzinna uroczystość zgromadziła 3 kardynałów, ponad 50 biskupów, blisko 300 księży, braci i siostry zakonne oraz wielu wiernych z diecezji, ale również z całej Polski.
Uroczystość była piękna i podniosła, ale miała w sobie to piękno, kiedy usłyszałem, że nowy pasterz nigdzie się nie wybiera, że tu z nami zostanie do końca, że jest stąd i chce tu być, że kocha ten Kościół, bo w Nim się urodził, w Nim wzrastał i z Niego wyszedł i tutaj wraca, choć tak naprawdę nigdy stąd nie wyjechał. To mnie jako temu, który pochodzi z tego samego miasta co nowy metropolita takie słowa sprawiły wiele radości i dały dużo nadziei po tym, jak w dwu ostatnich przypadkach byliśmy tylko chwilą – przystankiem – w dalszej drodze.

Po uroczystej liturgii był czas na gratulacje i życzenia dla nowego pasterza, a dla mnie czas zbierania i obrabiania materiału w tzw. międzyczasie, bo jak wspomniałem ingres wypadł w ostatnim moim dniu rekolekcyjnym. Wróciłem do domu i obrobiłem zdjęcia, wstawiłem w internet i pojechałem głosić, a jak po 40 min. dojechałem do parafii gdzie głosiłem zdjęcia były już na stronie diecezji.

W sumie na tym mógłbym skończyć, gdyby nie pewien telefon. W dniu ingresu, po godz. 20:00 zadzwonił do mnie pasterz i… podziękował za wykonaną pracę. Przyznam, że zrobiło mi się tak bardzo miło, że ktoś docenił, pochwalił i podziękował. Niby nie wiele, a dla mnie tak bardzo, bardzo wiele.

Od momentu ogłoszenia nominacji do mojej diecezji do momentu ingresu były dwa tygodnie. Przez ten czas udało się zrobić bardzo, bardzo dużo – przygotować medialnie ingres – serwis ingresowy – 9 nagrań i 6 postów około nagraniowych, oraz przygotować akredytacje, powiadomić media i pozałatwiać wszystkie sprawy dotyczące transmisji telewizyjnej. Dziś już z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że ewidentnie widzę w tym wszystkim palec Boży, bo po ludzku to było nie wykonalne, wiedząc przy tym, że tuż przed i w czasie ingresu głoszę jeszcze rekolekcje wielkopostne. To, ze to wszystko się udało i pięknie się udało – pozwolę sobie napisać, to działanie Pana Boga, za co Mu jestem bardzo wdzięczny!

To już drugi ingres, który przygotowywałem medialnie w mojej diecezji.






























