Już od kilku lat – odkąd 6 stycznia jest ustawowo dniem wolnym od pracy – w Kościele odbywają się kolorowe pochody, które maja przywołać na pamięć wydarzenia biblijne opisujące przybycie mędrców ze wschodu do szopki betlejemskiej.
W tym roku, podobnie jak w latach ubiegłych przez moje miasto przeszedł uroczysty Orszak Trzech Króli, w którym uczestniczyli zarówno wierni Kościoła jak i osoby, które są obojętne religijnie lub nawet „nie narzucające” się Panu Bogu. Skąd taka ocena, to widać o zachowaniu, a nawet po tym, że nie uczestniczyły one we Mszy świętej uroczystości Objawienia Pańskiego, którą rozpoczęto Orszak, a przyszli tylko na pochód.
Tłumy dorosłych i dzieci na głowach, których połyskiwały kolorowe korony królewskie szli główną ulicą miasta dając wyraz swojej wiary ale i przywiązania do tradycji chrześcijańskiej opowiadającej o tym, że tam w Betlejem Jezus objawił swoją boskość mędrcom – krajom pogańskim. To pokazuje, że Jezus nie przyszedł tylko do Narodu Wybranego, do Chrześcijan, ale również do tych, którzy Go nie znają.
Orszak zakończył się przy szopce usytuowanej przy katedrze, gdzie na scenie trzej królowie złożyli swoje dary, a następnie miała miejsce – już po raz drugi w historii Orszaku – adoracja Najświętszego Sakramentu – Jezusa realnie obecnego w Najświętszym Sakramencie Ołtarza.
Czy taki Orszak jest potrzebny? Osobiście uważam, że obok procesji Bożego Ciała, Orszak Trzech Króli pokazuje wiarę ludzi, którzy nie wstydzą się wyjść na ulicę i dać publicznie świadectwo swojej wiary i swoich przekonań.
Każdego roku Orszak jest też relacjonowany przez liczne media, co pozwala mi się spotkać z dziennikarzami, operatorami oraz fotoreporterami wielu – również świeckich – mediów. Jest to również okazja do wspólnej fotografii, która już jest pamiątką wydarzenia będącego już historią.


Fotoreportaż z #OrszakTrzechKróli2026


























